Kurtyna!
Kurtyna w górę!
Przyszłam w asyście aniołów
teatr widziałam ogromny -
ja, dla mnie, przede mną
niezliczone drogowskazy
każdy w inną
marzenia spełnione, niespełnione
potem był teatr prowincjonalny -
ty, dla ciebie, razem
bo dzieci są najważniejsze
z wami, dla was, o was
sprawy, sprawunki
czy wystarczy
i stało się
ptaki odleciały
został teatrzyk
scena duża
aktorów mało
więc pacynki
przykurzone, zmęczone
mają w oczach ptaki wspomnień
czarne i kolorowe
pora zamykać
ukłon w stronę Pana
ach te demony
po co jeszcze one?
Kurtyna!